niedziela, 31 stycznia 2016

Jeśli nigdy nie leżałeś w szpitalu.....

Jeśli nigdy nie leżałeś w szpitalu  to może zastanawiałeś się kiedyś co tam się je. 
Ano je się to co dadzą. 
Generalnie są w ciągu dnia 3 posiłki. Śniadanie około 8.30 zazwyczaj 2-3 kromki chleba, kawałek masła i 2 plastry wędliny. Tyle, Pomidorek? Nie. Ogórek? Nie. Witaminy? Nie! 
Przepraszam, czasami podobno dawali zupę mleczną. 
Wielu ekspertów na słowo mleko reaguje histerią. 
Przecież laktoza, ileśtam % (u każdego eksperta inna ilość %) populacji nie trawi laktozy. 
Ja się nie będę czepiał, jak ktoś nie trawi, to o tym wie i nie będzie jadł, albo powie co i jak i mu na coś zamienią (miejmy nadzieję).
Generalnie dieta nie jest urozmaicona wcale. 
Co dzień niemal to samo (zmienia się wędlina – ze słabej na słabą). 
To samo tyczy się obiadu i kolacji. Co na obiad(około 12.30)? Zupa, zazwyczaj jarzynowa lub koperkowa. 
A na drugie? 
A różnie chciałoby się powiedzieć. 
Raz ziemniaki, buraczki, schabowy(wielkości około 7×5 cm). 
Innym razem ziemniaki, buraczki, pałka z uda kurczaka (niewielka). 
Jeszcze innym razem ziemniaki, buraczki i mielony. Czasami kasza zamiast ziemniaków. No i obowiązkowo kompot.
Kolacja(o 17.30) do przewidzenia – dwie lub trzy kromki chleba (oczywiście chleb biały), kawałek masła (w sumie do końca nie wiem co to jest, w każdym razie do smarowania), no i dwa plasterki wędliny. 

DSC_0076[1]

Nie muszę oczywiście wspominać o braku warzyw. 
Do tego herbata. Dane pochodzą z własnych obserwacji i rozmów z osobą, która była hospitalizowana dwa tygodnie i nie miała zaleconej żadnej szczególnej diety – dostawała to co wszyscy. 
Bywał stosowany płodozmian, raz na kolację widziałem serki topione. 
Kiedyś jeszcze akurat szedłem korytarzem jak jechała kolacja i widziałem, że niektórzy dostawali do chleba ser biały (już w formie zrobionego twarożku).
Wnioski wyciągniesz i tak sam, mi rzuca się w oczy brak witamin i minerałów, niska jakość zwłaszcza wędlin (co zapewne wynika z ograniczonego budżetu) oraz niewielkie porcje – wszystkiego. 
Nie wiem czy wynika to z założenia, że większość pacjentów jest w podeszłym wieku i ma obniżone zapotrzebowanie kaloryczne, czy z założenia, że rodzina w odwiedziny i tak zawsze coś przyniesie np. cały domowy obiad.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz